Jakoś tak mi zlatuje ten tydzień bez polotu. Trochę dla tego że zawaliłam planowanie posiłków i wpadły znów ze dwa dni że nie jadłam zbyt regularnie i konkretnie. Tylko takie ciągłe podjadanie wszystkiego co się nawinie. Na szczęście nie mam już w domu słodyczy, które by mnie kusiły (z wyjątkiem nutelli, którą Karol dostał z pracy :D). Muszę się też chyba pogodzić z tym że jednak przy dziecku nie wszystko uda mi się zaplanować. Np. Wczoraj nie udało mi się zrobić ani minuty treningu. Franek hasał do 22:00 i usnął dopiero jak się z nim położyliśmy. Był więc dzień regeneracji wcześniej planowany na dziś :)
Z lepszych informacji... Dzisiaj zrobiłam cały SKALPEL Chodakowskiej! Pierwszy raz. Z małymi przerwami przy brzuszkach. Jest się z czego cieszyć bo wcześniej wymiękałam już chyba w 10 minucie! No i z jedzeniem lepiej... regularność i konkret :) między innymi potreningowy omlecik z bananem :)
Na jutro mam zaplanowany trening z Martyną i Justynką. Czuję że będzie srogo... no ale dobrze, o to właśnie chodzi :) liczę na wiadro motywacji na cały przyszły tydzień!
![]() |
| Drugie śniadanko |
![]() |
| Zmagania ze skalpelem (pomoc Franka bezcenna) i rzeczony omlecik :) |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz