Ojj dawno mnie tu nie było. Ale jak tu usiąść do pisania gdy przez ostatnie dwa tygodnie dałam totalną plamę... Niestety obiecałam wspominać nie tylko o wzlotach.... No i oto jestem.
Mija dokładnie miesiąc odkąd urodziło się w mojej głowie wielkie postanowienie. Miało być mierzenie, ważenie i łzy szczęścia. Wyszło jak zwykle :D ALE ALE. Nie zamierzam się tak łatwo poddać. Zaliczyłam już 3 treningi mobilizujące i od jutra znów pełną para ruszam do boju. Włącznie z dietą.
Wybaczcie ale nie odważę się dzisiaj mierzyć i ważyć bo nie mam ochoty się zniechęcić. Zrobię to za dwa tygodnie. Wtedy już mur beton. Postaram się odrobić straty i ile by nie wyszło na licznikach zostanie to opublikowane. Zrobiłam tez nowe zdjęcia (bardziej stosowne mam nadzieję :D) ale postanowiłam wrzucić je już razem z przemianą. Myślę że koło 22 kwietnia. Czyli 3 miesiące po najbliższym mierzeniu.
Trzymajcie kciuki!
Poniżej moja dzisiejsza "mała" pokusa. nie pytajcie mnie ile to ma kalorii... MNÓSTWO!
Bita śmietana, biała czekolada, serek mascarpone, cukier.... dobra, nie wymieniam dalej. Generalnie sernik samo zło.

3 komentarze:
Dobrze, że nie lubię serników;) ;P
Za to ja baaaardzo lubię :-D
Prześlij komentarz