czwartek, 9 lutego 2017

SHAME

Ojj dawno mnie nie było i tak mi wstyd :( Łatwo pisać gdy zrobiło się coś fajnego. Gorzej jak człowiek dał ciała i zaległ tyłkiem na kanapie z kawałkiem pizzy... Nie ogłaszam klęski bo wciąż odradzam się z popiołów ale nic to gdy brak efektów. Jedynie rozstrój organizmu. 

Obiecałam pomiary. Zrobiłam i się załamałam, choć też nie spodziewałam się niczego innego. Z niektórych miejsc niby zeszło po ok centymetrze ale to nie żaden sukces. Takie różnice mogą nawet zależeć od pory dnia czy zwykłej obsuwy centymetra... (pusty śmiech). zresztą umówmy się że w półtora miesiąca należało by się spodziewać czegoś więcej (oczywiście przy założeniu że robię niezbędne minimum... już nie mówiąc o dawaniu wszystkiego).

No więc pomiary kształtują się w ten sposób:
(Nie zawarłam wagi gdyż nie posiadam w domu a na siłowni, na którą chodzę nie działa jak należy. Kupię i dopiszę w jakimś kolejnym poście. Zresztą będę się wtedy ważyła na jednej dzięki czemu pomiary będą bardziej realistyczne).

Pomiary z dnia 22.01.2017 (kolejne 22 kwietnia)

Talia: 78 cm
Brzuch: 88 cm
Uda: 56 cm
Pośladki: 98 cm (!?) nawet wzrosło! :D
ramiona 26 cm



To by było na tyle. A do wiosny coraz bliżej....

Brak komentarzy: